Oszustwo na memoriale Gniota w Policach

2008-10-17 - przeniesone ze "starej" odsłony strony.

(Dodane 2008-02-20)

Komisja Wyróżnień i Dyscypliny w Polskim Związku Szachowym orzekła, że nie ma dowodów na to, że podczas turnieju Ejsmont korzystał z pomocy komputera.

sędziowie nie dysponowali niepodważalnymi dowodami, a analizy partii programem "Rybka" mogą stanowić co najwyżej poszlakę w rozpatrywanych sprawach

Stanisław Kornasiewicz (przewodniczący komisji)

Problem korzystania przez szachistów z programów komputerowych podczas turniejów jest problemem światowym. Niedawno w USA była specjalnie poświęcona temu konferencja z szachistami i prawnikami. Wyszło, że trzeba mieć niezbite dowody na oszustwo, trzeba złapać oszusta za rękę, bo inaczej, to wykluczając go z zawodów można mieć później sprawę w sądzie. Poziom gry Ejsmonta był zdumiewający, ale nigdzie nie jest powiedziane czy napisane, że nie może mu wyjść wspaniały turniej. Zabrakło niezbitych dowodów na oszustwo, dlatego podjeliśmy decyzję o uniewinnieniu.

Za: Głos Szczeciński, 13 luty 2008

Artykuły ze szczecińskich gazet

18 lipca 2007
Decyzją sędziego głównego Krzysztof Ejsmont został wykluczony z turnieju za niesportową grę.

Taka informacja pojawiła się na stronie klubu NKSz Śmiały Police

Wygrywał dzięki komputerowi
Głos Szczeciński - 2007-07-19

Z międzynarodowego turnieju szachowego, Memoriału Tadeusza Gniota w Policach, wykluczono lidera zawodów. Padło podejrzenie, że korzysta z pomocy z zewnątrz - człowieka i programu komputerowego1.
Krzysztof Ejsmont z Hetmana Częstochowa, niespełna 20-latek, ogrywał mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów. W sześciu partiach zanotował same zwycięstwa.

Powstało podejrzenie, że Ejsmontowi musi pomagać ktoś lub coś.

- Zawodnik najprawdopodobniej miał przy sobie nadajnik i odbiornik - wyjaśnił główny organizator turnieju, Mieczysław Manik. - Dowodów nie mieliśmy, ale postanowiliśmy przedstawić mu nasze podejrzenia i zobaczyć jak zareaguje - opowiadał Manik. - I zawodnik się przyznał. Potem wystraszył się i twierdził, że wymusiliśmy na nim przyznanie się do winy. Zaczął się awanturować więc sędzia podjął decyzję o wykluczeniu go z turnieju.
Więcej o sprawie napiszemy w jutrzejszym Głosie.

KRZYSZTOF DZIEDZIC

SZACHY - Lider Memoriału Gniotą wyrzucony
Kurier Szczeciński - 2007-07-19

Oszust czy ofiara?

WCZORAJ przedostatnia runda XXII Międzynarodowego Turnieju Szachowego im. Tadeusza Gniotą rozpoczęła się z półgodzinnym opóźnieniem, gdyż sędzia główny Wenanty Błażejczak (arbiter z uprawnieniami FIDE) wyrzucił rewelacyjnie grającego lidera, autora wielu niespodzianek - Krzysztofa Ejsmonta z Hetmana Częstochowa i w tej sytuacji musiał od nowa kojarzyć pary.

Afera zaczęła się od tego, że wielu zawodników zaczęło protestować, iż posunięcia Ejsmonta są prawie identyczne co polecane przez „rybkę", czyli jeden z najlepszych obecnie programów do gry w szachy (jego autorem jest mąż polskiej arcymistrzyni Iwety Rajlich-Radziewicz), grający na poziomie ELO 3000, a więc znacznie silniej niż aktualny mistrz świata. Analiza kilku partii wskazywała zaskakujące podobieństwa w ruchach człowieka i mistrzowskiego programu. Sugerowano, że częstochowianin musi mieć ukryty miniaturowy mikrofon i ktoś siedzący przy komputerze podpowiada mu najlepsze ruchy…

Skonsternowani organizatorzy zastanawiali się co zrobić z tym fantem i do Ejsmonta wysłano delegację dwóch zawodników, Wadima Szyszkina i Pawła Grafa z pewną propozycją…

- Oświadczyliśmy mu - powiedział Paweł Graf - że albo przyzna się do oszustwa i dobrowolnie wycofa z turnieju, a my wówczas zapomnimy o całej sprawie, albo powiadomimy o wszystkim władze PZSzach i FIDE, a wówczas za sportowe przestępstwo może grozić nawet 10-letnia dyskwalifikacja… Ejsmont stwierdził, że jest za polubownym rozwiązaniem i wycofa się z dalszej gry.

Tak się jednak nie stało, a przed rozpoczęciem rundy częstochowianin wygłosił bardzo emocjonalne oświadczenie:

- Grałem uczciwie, nie korzystałem z pomocy „rybki". Często miałem gorsze pozycje, a gdybym posługiwał się komputerem miałbym w partiach przewagę od początku do końca. Nieraz wygrywałem dzięki grubym błędom rywali. Nie odchodziłem od stolika. Nie przyznaję się do winy! Długo przygotowywałem się do polickiego Memoriału. Rozegrałem tu życiowy turniej i może niektórzy mi zazdroszczą…

Z dalszych części wypowiedzi można było wywnioskować, że nie jest pewny jakie słowa wypowiadał w zdenerwowaniu w rozmowie z dwójką delegatów i być może powiedział, że „jest za polubownym rozwiązaniem sporu", ale w kontekście takim, iż zaszczuty przez zagranicznych zawodników jeżdżących na turnieje dla nagród, wolał się przyznać do niepopełnionej winy, niż ryzykować długą dyskwalifikację, bo szachy są dla niego wszystkim.

Niejasności pozostały i chyba szkoda, że bawiono się w „poselstwa", zamiast skorzystać z propozycji głównego organizatora i dyrektora turnieju Mieczysława Manika, który sugerował, by dograć turniej do końca w pełnym składzie, zaś później przekazać sprawę do wyjaśnienia do FIDE, a może nawet do prokuratury…

Miejmy nadzieję, że ten przykry incydent nie zaważy na prestiżu Memoriałów Tadeusza Gniotą, które z roku na rok organizowane są z coraz większym rozmachem, tradycyjnie pod patronatem naszej redakcji.

W cieniu afery rozegrano przedostatnią rundę, a nowym samodzielnym liderem został Lech Sopur z PTSz Płock, który wczoraj pokonał ukraińskiego arcymistrza Władimira Małaniuka. Losy imprezy rozstrzygną się dzisiaj, w ostatniej rundzie, która rozpocznie się w Klubie Nauczyciela w Policach już o godz.9. Uroczyste zakończenie planowane jest na godz.16.

(mij)

Gazety - dzień drugi

SKANDAL NA TURNIEJU SZACHOWYM W POLICACH
Gazeta Wyborcza / Szczecin - 20.07.2007

WYGRAŁ WSZYSTKO I ZNIKNĄŁ

Krzysztof E., 20-letni szachista z Częstochowy, został wykluczony z międzynarodowego turnieju w Policach. Grał tak dobrze, że wzbudziło to podejrzenia, iż ktoś podpowiada mu ruchy wskazane przez komputer

MIKOŁAJ RADOMSKI

Mało znany 20-latek (97. miejsce w Polsce na liście rankingowej) w Policach ogrywał teoretycznie znacznie silniejszych od niego mistrzów
międzynarodowych i arcymistrzów. Wygrał sześć kolejnych partii.

– Grał na fenomenalnym poziomie – mówi arcymistrz Mirosław Grabarczyk (wg rankingu 39. szachista w Polsce), jeden z tych, którzy przegrali z E. – Ruchy robił od ręki, bez głębszego namysłu. To dziwne, bo na tym poziomie każde posunięcie wymaga zastanowienia.

Po szóstej, kolejnej wygranej E. arcymistrzowie uznali, że coś jest nie tak. Sprawdzili, że na 102 wykonane przez młodego szachistę posunięcia, aż 100 było identycznych zzalecanymi przez komputerowy program szachowy "Rybka", grający lepiej niż mistrz świata (na poziomie 3000 pkt ELO, podczas gdy najlepsi gracze świata mają 2800, a Krzysztof E. – tylko 2360 pkt.).

– Taka zbieżność nie mogła być przypadkowa – mówi Mieczysław Manik, organizator polickiego turnieju. Szachiści złożyli oficjalny protest i powołali komisję, żeby wyjaśnić sprawę.

– Poprosiliśmy zawodnika na rozmowę – mówi arcymistrz Vadim Shishkin. – Przyznał się, że korzystał z programu, ale nie powiedział, w jaki sposób się z nim komunikuje. Nie miał przy sobie niczego podejrzanego, bo akurat była przerwa w rozgrywkach. Postanowiliśmy, że jeżeli wycofa się z turnieju, sprawy nie nagłośnimy.

Jednak przed kolejną rundą turnieju Krzysztof E. wszystkiemu zaprzeczył. Zaczął się awanturować, że lobby arcymistrzów chce go pozbawić zwycięstwa w turnieju.

– Musiałem podjąć decyzję o jego wykluczeniu – mówi Wenanty Błażejczak, sędzia główny turnieju. – Dałem wiarę arcymistrzom, którzy z nim rozmawiali i potwierdzają, że przyznał się do winy.

Organizatorzy turnieju przypuszczają, że E. komunikował się z drugą osobą za pomocą głośniczka w uchu i specjalnego długopisu. Pomocnik szachisty miał siedzieć w zaparkowanym samochodzie. Podobne podejrzenia pojawiły się już dwa tygodnie wcześniej, podczas turnieju w Kowalewie, na którym E. nieoczekiwanie zajął trzecie miejsce.

Chcieliśmy, by 20-latek przedstawił swoją wersję wydarzeń, ale wczwartek nie odbierał telefonu komórkowego.

Memoriał w Policach skończył się wczoraj. Wygrał Lech Sopur z Płocka (otrzymał 4 tys. zł). Krzysztof E. nie został sklasyfikowany. Teraz sprawą zajmie się Polski Związek Szachowy.

mikolaj.radomski(at)szczecin.agora.pl

Dla Gazety

Ireneusz Szczygieł
szef komisji rewizyjnej Polskiego Związku Szachowego

Sprawę potraktujemy poważnie. Zostanie powołany zespół analityków, którzy prześledzi wszystkie partie, które E. rozegrał w ubiegłym roku. Na podstawie jego debiutów i dalszych ruchów będziemy mogli stwierdzić, czy doznał takiego olśnienia, czy też ruchy były "sztuczne". Każdy zawodnik jest rozpoznawalny i można określić, czy stan jego wiedzy jest wystarczający, by znaleźć podczas gry określone ruchy, które będą skutkowały kilkanaście posunięć później.

Robert Kula
mistrz FIDE (międzynarodowej federacji szachowej), obserwator turnieju

Nie można grać jak komputer i cały czas robić najlepsze posunięcia. E. musiałby być geniuszem, a nic na to do tej pory nie wskazywało. Wcześniejsze wyniki nie rokowały mu wielkiej kariery szachowej. Ma 20 lat, a nie został jeszcze arcymistrzem. A grając na takim poziomie jak w Policach, w ciągu półtora roku powinien być mistrzem świata. Zdarza się, że słabszy zawodnik wygrywał z arcymistrzami, ale nie sześć razy z rzędu.


Mieczysław Manik
organizator turnieju w Policach

Ten zawodnik od początku zachowywał się podejrzanie. Cały czas miał przy sobie plecaczek, nie cieszył się z wygranych, zachowywał się nonszalancko. Grał szybko i patrzył w sufit. Sprawa jest precedensowa. Cieszymy się, że międzynarodowa federacja szachowa będzie musiała się do niej odnieść. Zjawisko oszustw przy użyciu zaawansowanej technologii będzie się rozwijało. Federacja będzie musiała ustosunkować się do naszej decyzji owykluczeniu zawodnika, którą podjęliśmy na podstawie dowodu analizy jego gry.

SZACHY - Historia skandalu na turnieju w Policach
Głos Szczeciński - 20.07.2007

Krzysztof Ejsmont zastanawia się nad ruchem - czy może czeka na jakiś sygnał…?
(podpis pod zdjęciem - Krzysztof Ejsmont gra czarnymi - pozycja na szachownicy wyjściowa)

Ruchy z komputera

Lech Sopur z Płockiego Towarzystwa Szachowego został niespodziewanym zwycięzcą szachowego Memoriału Tadeusza Gniotą, zakończonego wczoraj w Policach. Jednak tegoroczna edycja tego wspaniałego turnieju zostanie zapamiętana z powodu niesamowitej afery.

KRZYSZTOF DZIEDZIC
krzysztof.dziedzici(at)gs24.pl

Rewelacją turnieju był niespełna 20-letni Krzysztof Ej-smont z Hetmana Częstochowa. Jednak po siódmej rundzie - jak już wczoraj pisaliśmy w „Głosie" - został wykluczony z turnieju. Dlaczego?

Ogrywał arcymistrzów

Ejsmont grał w Policach z numerem 15. To oznacza, że jego ranking szachowy (tzw. ELO) był piętnasty w gronie 35 startujących w turnieju szachistów. Nie był zatem zaliczany do grona faworytów. Jakież więc było zdziwienie, gdy młody zawodnik wygrywał partię za partią - i to ze znacznie lepszymi rywalami. Ejsmont jest tylko mistrzem krajowym, natomiast pokonywał mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów. Powstało podejrzenie, że zawodnik nie gra sam - że za pomocą nadajnika i odbiornika kontaktuje się z kimś, kto siedzi przy silnym komputerze szachowym. I to komputer podpowiada Ej-smontowi najlepsze ruchy.

Nie mógł uwierzyć

Afera rozpoczęła się w niedzielę, gdy szachiści grali piąte partie. Wtedy Ejsmont grając czarnymi pokonał arcymistrza Mirosława Grabarczyka z Polfy Grodzisk Mazowiecki. Grabar-czyk po porażce długo siedział nad szachownicą. Zastanawiał się, jak to możliwe, że ten grający z nim młody człowiek zademonstrował takie umiejętności. W końcu coś go tknęło. Zaczął analizować zapis partii. W trakcie pojedynku każdy z szachistów zapisuje posunięcia swoje i przeciwnika (służy to później m.in. do analiz). Grabar-czyk odkrył, że posunięcia Ej-smonta były zgodne z pewnym programem szachowym, tzw. „Rybką". Autorem tego programu jest mąż polskiej arcymi-strzyni Iwety Radziewicz. Program charakteryzuje się bardzo dużą siłą gry. - Wtedy Grabarczyk przyszedł do mnie - opowiada główny sędzia polickiego turnieju Wenanty Błażejczak. - W poniedziałek o godzinie 14.30, przed szóstą rundą Grabarczyk zgłosił mi, że Ejsmont gra „nieetycznie". Wtedy rozpoczęliśmy analizowanie innych jego partii.

„Rybka" silniejsza od Kasparowa

I przeanalizowano pięć: od drugiej do szóstej. Okazało się, że od zakończenia szachowej teorii (początkowe posunięcia są łatwe, bo można je znaleźć w każdej książce o szachach) do końca partii Ejsmont grał zgodnie z programem „Rybka".

- Tzn. wybierał te posunięcia, które „Rybka" proponowała w pierwszej kolejności, czyli jako najlepsze - wyjaśnia Błażejczak. - Ze wspomnianych pięciu partii wyodrębiono 102 posunięcia Ejsmonta. Z tego 100 było zgodne z „Rybką".

Jak silny jest ten program? Najlepiej wyjaśnić to na podstawie rankingu ELO. „Rybka" gra na poziomie około 3000, a Ejsmont ma obecnie ranking 2367 punktów. Niewiele to mówi? No to dodajmy, że najlepszy z grających w Policach szachistów, Ukrainiec Wadim Szyszkin ma ELO 2543. A obecny mistrz świata w szachach nie ma ELO 2800!

- Garri Kasparow jak grał, to miał trochę ponad 2800 - poinformował kierownik ds. sportowych polickiego turnieju, Rafał Szyszyło.

Nadajnik w długopisie…?

Czy zatem Ejsmont jest geniuszem…? - Według mnie człowiek praktycznie nie jest w stanie grać na poziomie 3000 ELO, maksymalna ludzka wytrzymałość to niewiele ponad 2800 - uważa Błażejczak.

Tak więc dla grających w Policach szachistów stało się jasne, że Ejsmont musi być w jakiś sposób połączony z programem „Rybka".

- Musiał mieć nadajnik i odbiornik - wyjaśnia organizator polickiego turnieju, Mieczysław Manik. - Dzięki temu kontaktował się z kimś, kto siedział przy komputerze i wprowadzał do programu posunięcia z partii Ejsmonta.

Gdzie miał ukryty nadajnik i odbiornik? Rozwiązań jest sporo. Od małej kulki w uchu, przez specjalnej płytki pod kartką z zapisem, do sprzężonego zegarka, czy długopisu.

Powstało więc podejrzenie o nieuczciwości zawodnika poparte poszlakami. I co dalej?

- Zwołałem małą grupkę szachistów - kontynuuje opowieść Błażejczak. - Była złożona z dwóch arcymistrzów, dwóch mistrzów międzynarodowych oraz grającego w turnieju Pawła Grafa. To doktor, pracownik naukowy, wielki autorytet moralny. I wybraliśmy następujące rozwiązanie: pan Graf, który nie był zainteresowany zwycięstwem w turnieju (zajmował jedno z dalszych miejsc) wraz z Wadimem Szyszkinem porozmawia z Ejsmontem i zaproponuje mu pewien układ.

- Były dwa rozwiązania - wyjaśnia Szyszyło. - Albo Ejsmont się przyzna, oznajmi to sędziemu i wycofa się z zawodów, albo nie przyzna się, dokończy turniej, weźmie nagrodę za zwycięstwo (4 tysiące złotych - dop. red.) a my zgłosimy wszystko Polskiemu Związkowi Szachowemu i międzynarodowej organizacji FIDE Przede wszystkim jednak chcieliśmy też zobaczyć reakcję oskarżonego. Nie namyślał się długo.

Graf oznajmił podejrzenia Ejsmontowi. Według jego relacji oskarżony o oszustwo młody szachista nie był zaskoczony i przyznał się. Ale postawił warunek - że nikt się nie dowie. Wtedy Graf odparł, że to do końca niemożliwe, bo przecież wiedzą o tym szachiści, którzy z nim grali. Mimo to Ejsmont oznajmił, że się zgadza i zgłosi się przez ósmą rundą do sędziego. Poprosił jednak o przerwę, by ochłonąć.

- W czasie tej przerwy wykonał około 15-minutowy telefon - relacjonuje dalej Szyszyło. - Po nim pojawił się na sali i… wszystkiego się wyparł. Mówił, że niektórzy mu zazdroszczą, że gra turniej życia, itd. Jednak te argumenty nie mogły przekonywać. Ci, którzy z nim grali zwrócili np. uwagę, że grał bardzo szybko w skomplikowanych pozycjach, gdzie namysł był bardzo potrzebny. Bogdan Grabarczyk policzył że w najważniejszym okresie partii potrzebował na namysł godzinę i 40 minut. A Ejsmont niewiele ponad 15 minut…

To był szach(raj)?
Gazeta Wyborcza, 20.07.2007, s. 19 (wydanie główne)

20-letniego szachistę wykluczono z turnieju w Policach, bo grał… za dobrze. Ogrywał silniejszych mistrzów i arcymistrzów. Po szóstej wygranej z kolei arcymistrzowie uznali, że coś jest nie tak. Sprawdzili, że z jego 102 posunięć aż 100 zalecał komputerowy program "Rybka". Zapewne ktoś mu je przekazywał.
-To precedens. Międzynarodowa federacja szachowa będzie się musiała odnieść do decyzji o wykluczeniu, którą podjęliśmy bez dowodu rzeczowego, tylko na podstawie analizy gry - mówi organizator turnieju.
MR

Zobacz też: Dyskusja na stronie PZSzach.pl